Ogłoszenia towarzyskie - wyszukiwarka

lat
kg.
cm.
/10
PLN
UWAGA! Prosimy nie podawać zapytań o wiek, wagę, rozmiar biustu itd. w polu przeznaczonym na słowa kluczowe. W tym celu skorzystaj z wyszukiwania zaawansowanego. Dziękujemy za współpracę!


Mała zabawa erotyczna

Lubię zabawy erotyczne, o ile mam na nie wystarczającą ilość czasu. Ostatnio byłam zaproszona na weekendowy wyjazd z klientem, jednym z moich ulubionych klientów. Łukasz to facet po 40., między nami jest nić porozumienia, a do tego on ma ogromny apetyt seksualny.

Po dojechaniu na miejsce nie miał czasu, bo musiał poprowadzić konferencję, wszystko przeciągnęło się w czasie i do łóżka poszliśmy dopiero po 5 rano, a on był tak padnięty, że kiedy poszłam pod prysznic, to zasnąć w trzy sekundy. Prawie, prawie chciałam zbudzić go lodem, ale stwierdziłam, ze faktycznie chyba całkiem opadł z sił i dałam mu się wyspać.

Rano za to przygotowałam małą grę. Od razu po przebudzeniu miał na mnie ochotę, ale ja zaproponowałam mu zabawę, od razu się zgodził. Proste zasady - włączyłam porno, takie jakie on najbardziej lubi, czyli dwie nastolatki liżące swoje cipki. Kto pierwszy się zacznie dotykać lub będzie się dobierać do drugiej osoby, przegrywa. Nagroda - satysfakcja z wygranej.

Łukasza od razu zaczęło roznosić i zrobił mu się namiot. Po prostu wiedziałam co robić, ale ja też takie filmy lubię, więc po niedługim czasie miałam kisiel w majtach. Dodam, że miałam na sobie tylko majtki, które od razu zrobiły się mokre, a Łukasz tylko zerkał to na moje cycki, to na filmik.

Nie powiem, że wytrzymał długo. Po jakiś dziesięciu minutach tylko mnie do siebie przyciągnął, ściągnął sprawnym ruchem majtki i wszedł we mnie, jak w masło. Zajebisty seks i mocny orgazm, do tego bez gumki, ale do Łukasza mam pełne zaufanie i wiem, że robi sobie regularne badania. Zazwyczaj i tak musi nakładać gumkę, ale mały spontan był tym, czego w tamtej chwili obydwoje potrzebowaliśmy.

Właśnie takich klientów lubię - rozumiemy się bez słów. No i obydwoje lubimy się drażnić.

Zobacz komentarze (1) · Powrót do listy postów

Moje erotyczne gadżety

W mojej szafce każdy klient znajdzie erotyczne gadżety, które umilą nam czas razem. Dbam o nie szczególnie, zwłaszcza że nie oszczędzam na nich. Wibratory tylko najwyżej jakości, żadna chińska podróbka za kilkanaście złotych. Kulki gejszy, nakładki na sutki. Znajdzie się nawet coś do chłostania i korki analne.

Lubię używać gadżetów, według mnie rozszerzają horyzonty. Chociaż na co dzień mogą mi się nudzić, bo w końcu znam je wszystkie bardzo dobrze, to i tak chętnie prędzej czy później po nie sięgnę. I pomyśleć, że na początku, już kiedy brałam kasę za seks, nie miałam nawet wibratora. Wstydziłam się go kupić haha. Na szczęście sklepy internetowe wyleczyły mnie z tego problemu, a teraz wibratory można kupić w drogeriach i leżą na półkach obok gumek. Lubię sobie wsadzić dildo do cipki, kiedy ktoś mi liże łechtaczkę, zajebiste uczucie. Lubię też patrzeć, jak klienci używają różnych gadżetów na sobie.

Do tego sama zachęcam klientów do korzystania na mnie, czy na sobie z gadżetów. Co więcej - często też dostaję takie rzeczy w prezentach świątecznych urodzinowych. To chyba jeden z najlepszych prezentów, zaraz obok bielizny erotycznej, jaki można dać prostytutce!

Zobacz komentarze (3) · Powrót do listy postów

Ponętna i chętna, czyli trochę o moich ogłoszeniach

Kiedy przeglądam ogłoszenia innych dziewczyn, to czasami łapię się za głowę. Na serio, niektóre laski powinny sobie kupić słownik. I posprzątać mieszkanie. Jak można dodać takie ogłoszenie, gdzie na zdjęciu masz syf, a w ogłoszeniu same błędy?

Moim zdaniem ogłoszenie powinno być konkretne. Suche info, jak będą chcieli, to cię znajdą i przelecą tak czy siak. Nie piszę, że z przyjemnością będą ssać twojego kutasa i wezmę go do ust aż do nasady. Nie przekonuję, że moja cipka jest jak muszelka i będziesz jęczeć z rozkoszy, kiedy do niej wejdziesz. Nie muszę udowadniać, że moje cycki są jędrne a tyłek gotowy na wszystko. Przyjdziesz i się na własne oczy przekonasz.

Poza tym najlepiej o mnie mówią opinie klientów - dobrze, że większość portali taką opcję udostępnia. A jeżeli znajdziecie jakieś negatywne opinie, to się dobrze zastanówcie czy to prawda, czy tylko zawiść innych lasek. Na szczęście wstawienie kilku negatywnych opinii mi nie zniszczy kariery, bo moim najważniejszym źródłem nowych klientów są ich koledzy, którzy już z moich usług skorzystali.

Zobacz komentarze (3) · Powrót do listy postów

Zabawy analne - strona aktywna

Jak już pisałam, nigdy nie mówię “nie” na coś nowego. To tylko kwestia przekonania mnie do tego, żeby to zrobi. I niekoniecznie chodzi tutaj o kasę. Ok, kasa jest ważna, bo bez kasy nie ma nic, ale aż taka cyniczna, żeby myśleć tylko o kasie i kasie. Są też jakieś inne wartości, a w tym przypadku - możliwość zaspokojenia swojej ciekawości i nauczenia się czegoś nowego. Tak drodzy państwo, nawet dziwka może nauczyć się czegoś nowego!

Kiedy dostałam pół roku tempu propozycję bycia stroną aktywną w zabawach analnych, to trochę mnie to zbiło z tropu. Czekaj, czekaj, jak? To JA mam być aktywna? Prośba była trochę dziwna, bo to zazwyczaj ja jestem stroną bierną. Klient nasz pan, pomyślałam i się umówiliśmy na spotkanie. Ten klient nie był kimś zupełnie nowym, znałam go od dawna, często do mnie przychodził, raz zabrał na tygodniowy wyjazd. Nazwijmy go Y.

Pana Y interesował początkowo rimming… jeżeli nie wiecie, co to jest, to wytłumaczę to krótko - lizanie odbytu. Nie zgodziłam się, jak dla mnie lizanie czyjegoś tyłka, chociażby przez maseczkę oralną, to nic, co chciałabym zrobić. Przystało więc na masażu prostaty i kilku gadżetach. Y przyniósł swoje zabawki, bo ja nie miałam ochoty poświęcać moich rzeczy na być może jednorazową zabawę w tym stylu. Było widać, że to dla niego żadna nowość, bo był wyćwiczony i bez problemów mogłam korzystać ze sporego wibratora.

Patrząc na seks analny z innej perspektywy, to dosyć ciekawe doświadczenie. Nie jest tak źle, jak się tego spodziewałam. Jasne, przed analem posiłkowałam się sporą biblioteką filmów porno, ale kto wierzy w to, że porno jest prawdziwe? A może miałam szczęście, że Y był na tyle przygotowany, że odbyło się bez problemów i niespodzianek? To doświadczenie jednak nie sprawiło, że chętniej biorę udział w takich rzeczach, ale przynajmniej zaspokoiłam swoją ciekawość. Tylko chyba panowi Y nie odpowiadał mój sposób pracy w tej materii, bo więcej już na zabawy analne się ze mną nie umówił.

Zobacz komentarze (4) · Powrót do listy postów

Seks hiszpański

Wiecie, co lubię najbardziej w mojej pracy? To, że nie można się nudzić. Seks to niby zawsze seks, ale za każdym razem jest inny, nawet jeżeli to będzie dwa razy pozycja misjonarska. Do tego, co chwilę poznaję jakieś nowości i chociaż przeglądam na bieżąco oferty sex shopów, to na pewno rzeczy bym nie wpadła.

Miłość hiszpańska, czy tez stosunek międzypiersiowy, był jedną z takich rzeczy, na które chyba bym nie wpadła. Zaproponował mi go na początku Tomek, zresztą to on mnie trochę wprowadził w świat tego, co się sprzedaje w seksie, a co nie. Nie dziwię się, to w końcu on miał dużo większe ode mnie doświadczenie.

O seksie hiszpańskim bym nigdy nie pomyślała, bo nie mam dużych piersi, miseczka D, czyli raczej średnie, chociaż nie malutkie. Pierwsza próba była okropna. Ani nie wiedziałam jak się ustawić, ani nie wiedziałam co robić. Było mi niewygodnie, a penis dźgał mnie w podróbek. Teraz miłość hiszpańską mam w “usługach specjalnych”, dla klientów, którzy albo ekstra zapłacą, albo zabierają mnie na wyjazdy sponsorowane. Co jak co, ale przy takim seksie trochę trzeba się nagimnastykować.

Nie mogę tylko leżeć i czekać, aż facet wykona całą robotę. Musze starać się złapać penisa w usta (chyba, że klient sobie tego nie życzy), żeby doznania były mocniejsze, muszę pieścić mosznę. Nie mogę jednak powiedzieć, że tego nie lubię, bo lubię. Tylko potrzeba dobrego nawilżenia, inaczej na drugi dzień mam czerwone obtarcia, szczególnie kiedy facet się depiluje.

Seks na hiszpana jest moim zdaniem bardzo podniecający, ale też intymny, podobnie jak seks oralny i nie każda dziewczyna będzie w stanie przełamać się, żeby spróbować.

Zobacz komentarze (5) · Powrót do listy postów

Robimy lodzika

Zrobienie dobrego orala to jest sztuka i od ćwiczeń szczęka czasami boli, ale warto się nauczyć. Powiem tyle - do seksu można zawsze jakąś laskę sobie przygruchać w klubie lub na portalu randkowym. Lodzik to jest jednak wyższa szkoła jazdy, coś uważanego na intymnego. Dużo lasek się tego wstydzi, boi i nawet dziesięć lat po ślubie są na “nie”. Ale don’t worry - u mnie zawsze lodzik się znajdzie.

Nie powiem, żeby na początku robienie orala obcemu facetowi przychodziło mi z łatwością. Kiedy miałam mojego pierwszego chłopaka, to naciskał on na seks oralny, ale szczerze? Wizja wzięcia penisa do ust przerażała mnie i to bardzo mocno. W końcu w takiej chwili ma się kontakt z intymnymi wydzielinami i zapachami drugiej osoby, to nie jest takie hop siup - wziąć do buzi i po sprawie.

Przekonałam się do tego po jakimś czasie. Szczególnie ze względu na to, że na oralu można dobrze zarobić. Seks oralny przez gumkę, no cóż.. jest seksem oralnym przez gumkę. Dobrze przynajmniej, że robią smakowe gumki, to nie jest tak źle dla mnie, ale ponoć odczucia faceta są mocno ograniczone. Za to za loda bez gumki trzeba nadzwyczajnej dopłacić, ale ponoć jest super.

Nie chcę się chwalić, ale co tam, pochwalę się - ponoć robię zajebistego orala. Po prostu słucham tego, co facet mówi, a już nie jednego penisa miałam w ustach, to trochę sztuczek się nauczyłam. Najbardziej chyba podoba się, kiedy trzymam go w ustach całego i językiem pieszczę czubek penisa. Albo wtedy, kiedy całuję go od nasady, idąc w górę.

Głębokie gardło? Nie ma sprawy, ale długo się tego uczyłam. Po prostu do ćwiczeń trzeba mieć dildo i dużo, dużo czasu - albo cierpliwego faceta, zawsze chętnego na próby (z tym chyba akurat nie byłoby problemów). Pokonanie odruchu wymiotnego nie jest proste, na początku byłam pewna, że mi się w ogóle nie uda, ale praktyka czyni mistrza!

W sumie, to bardzo lubię robić loda facetowi, oczywiście o ile jest czysty i pachnący, bo w innym przypadku od razu odsyłam jeszcze raz do łazienki. Najgorzej jest ze smakiem spermy, więc cieszę się, że teraz zdrowe jedzenie jest w modzie. Na początku, kiedy trafiał mi się jakiś facet z wyższych stref, to żywił się głównie gównianym, gotowym jedzeniem i kawą. Teraz świeże sałatki, rybki, chude mięsko, owoce i warzywa, a do tego zielona herbata. Od razu czuć po smaku spermy, jak się odżywiają biznesmeni. Jeżeli ktoś się zastanawia, czy połykam to… nie powiem ;) Przekonasz się, kiedy umówisz się ze mną na spotkanie… Może będziesz mieć szczęście i przeglądając ogłoszenia erotyczne, na mnie trafisz?

Zobacz komentarze (1) · Powrót do listy postów

Co jest w cenie za godzinę?

Zauważyłam, że w sieci krąży coraz więcej ostrzeżeń przed oszustkami. Proponują, że w cenie godziny masz tyle zbliżeń, ile chcesz, masażyk, rozmowę, lodzika bez gumki, anal, spust gdzie chcesz i w ogóle cud malina. Mam nadzieję, że żaden z moich czytelników nie jest tak naiwny, żeby w to uwierzyć.

Drogi panowie, każda cipka ma swoją cenę, jednak kosztuje mniej, inna więcej, ale ceny jak można zauważyć, zaczynają się od pewnej granicy. Seks 20 zł za godzinkę się nie opłaca, więc trzeba naszykować co najmniej stówkę, ale to naprawdę minimum, zazwyczaj ceny to 150 - 200 zł w moich okolicach. Ja biorę więcej, nie po to jestem na swoim i nie po to oferuję najwyższe usługi, żeby mieć ceny jak pierwsza lepsza laska. Praca prostytutki to jednak nie praca na godziny, ale na akord.

Każde wejście do cipki ma swoją cenę. Ja mam w godzinnej cenie dwa wejścia, w pół godzinne spotkania się nie bawię, bo to kurwa nie jest wyścig. Dwa stosunki, oczywiście kawka, prysznic i ciasteczko też są w cenie. Masaż w grze wstępnej, za specjalny i długi masaż trzeba dopłacić (mam kursy masażów, więc jest zajebisty). Seks oralny też jest w cenie, ale z gumką. Bez gumki dopłata, tak samo jak udziwnienia. Mimo to na brak klientów nie narzekam, ba! Czasami przydałoby się mieć dwie cipki, żeby ich wszystkich obsłużyć.

Porada dla tych, którzy nie chcą być oszukanie - pamiętajcie, że to jest transakcja! To nie jest romantyczne ruchanko z twoją dziewczyną, ty nam za to płacisz. Więc nie patrz tylko na rozmiar szparki i na to jakie zajebiste cycki ma laska, popatrz też na to, czy ciebie nie oszukuje. To ty powinneś iść po wszystkim pierwszy do łazienki. Jeżeli laska pcha się pierwsza, to pewnie wyjdzie już w pełnym ubraniu i nawet jak będzie brakowało jeszcze pół godziny, to już nie będziesz miał nic.

Poza tym ustalcie sobie przed wszystkim, co dokładnie będzie w cenie. Dzięki temu unikniecie nieporozumień! Zadzwoń, zapytaj, tylko w ten sposób będziesz wiedział, co się stanie z Twoją kasą.

Zobacz komentarze (2) · Powrót do listy postów

Jak zaczęła K.

Opisałam już jak zaczęłam ja, jak zaczęła Sabina, a nie opisałam historii mojej przyjaciółki. K. wyraziła zgodę na to, żebym pisała o niej, zresztą sama mnie zachęca do pisania i pyta jak mi idzie.

K. mieszkała w małym miasteczku, w blokowisku, razem z rodzicami, młodszym bratem i babką. Starzy nie mieli za dużo kasy, do tego ojciec lubił sobie zaglądać do kieliszka, a jej matka też od tego nie stroniła. Kiedy K. miała 15 lat, to zmarła jej babka, która jeszcze jako tako trzymała towarzystwo w kupie i nie pozwalała, żeby rodzice K. się rozpili. Niestety, ale historia K. jest smutna i bez happy endu - starzy zaczęli chlać i lać ją oraz brata. Szybko stracili pracę, chociaż jeszcze gdzieś dorywczo się łapali, więc na picie było.

Jakiś czas później K. znalazła chłopaka, miała już 16 lat i czuła się dorosła. Jej wybranek miał 23 lata i pochodził z nie ciekawszego środowiska, tylko że on miał siódemkę rodzeństwa i mieszkał trzy bloki dalej. Jak się można domyśleć rodzice nie chcieli “takiej patologii” u swojej córeczki, K. się buntowała, a przy okazji pieprzyła z chłopakiem po krzakach, bo nie mieli za grosz prywatności i w końcu nie wytrzymała i uciekła z nim do innego miasta.

Chłopak oczywiście szybko się zmył, kiedy okazało się, że uczciwa praca go przerosła, a K. została sama bez możliwości powrotu do domu, bo rodzice się jej wyrzekli, a innej rodziny nie miała. Pospała trochę po ławkach, znalazła kolejne nieciekawe towarzystwo i jakaś nowa koleżanka znalazła jej pracę jako tancerka, a potem zdarzał jej się też seks na pieniądze.

Minęło trochę lat, ale K. nadal nie ma kontaktu z rodzicami. Na szczęście w międzyczasie się ogarnęła, skończyła szkołę, zrobiła jakąś szkołę policealną zaocznie. Zarabia na siebie i to sporo, więc nie ma na co narzekać. Ma kontakt ze swoim bratem. W sumie to ona sama mówi, że gdyby nie sprzedawanie swojego ciała, to by nie żyła.

Dlaczego K. nie zrezygnowała, kiedy podniosła się trochę na nogi? Bo jak sama mówi, zrozumiała, że to jest coś dla niej. Łatwa kasa, mało czasu na głupoty, może o siebie zadbać i nie jest zmęczoną życiem kobietą, która tylko żyje na przestrzeni praca-dom. Jedyną wadą K. jest to, że boi się spróbować czegoś więcej, nie wierzy w siebie. Na szczęście ja takich problemów nie mam i kiedy mogę, to wkręcam ją w coś nowego i dlatego też często obsługujemy wspólnie klientów albo razem wyjeżdżamy na wakacje sponsorowane. Ja też jej dużo zawdzięczam, bo poznałyśmy się w momencie, kiedy było ze mną źle, a ona mi naprawdę dużo pomogła.

Zobacz komentarze (2) · Powrót do listy postów

Czy pokazywać twarz w ogłoszeniach?

Ogłoszenia towarzyskie prostytutek dzielą się na takie z pokazaniem twarzy i na takie bez pokazywania twarzy. Ja należę do tej drugiej grupy. Po co moja gęba ma krążyć po sieci? Zresztą teraz już do tego nie podchodzę tak, jak kilka lat temu, ale mimo to nie życzę sobie aby inni mogli mnie rozpoznać z twarzy. Nawet na portalach społecznościowych nie mam żadnego mojego zdjęcia - można powiedzieć, że jestem kobietą-duchem haha.

K. jednak pokazuje twarz w ogłoszeniach. Jej prawo, chociaż ja tego nie pochwalam, bo miała trochę nieprzyjemności z tego powodu, ale to nie była sprawka żadnego klienta - tylko jej byłego, bardzo zazdrosnego chłopaka. Sorry, ale koleś był nieźle popierdolony. Dobrze wiedział, że K. dawała dupy za kasę, a nagle mi to zaczęło przeszkadzać. Zresztą sam nie był lepszy, bo ciągle trafiał do aresztu za rozboje i drobne kradzieże. Chciał się zemścić po którymś ich zerwaniu z kolei i założył fałszywe konto na FB, powysyłał jej zdjęcia na przeróżne strony wraz z danymi osobowymi i adresem. Ogólnie Meksyk z tym był. W końcu wpadł za kradzież kilku samochodów, poszedł do paki, pozwał zaraz po wyjściu taką jedną suczkę i jak już sobie ją zaruchał, to się odczepił od K. i przyczepił do swojej nowej dziewczyny. No i dobrze, bo ja nigdy za typem nie przepadałam, chociaż K. odchorowała ich zerwanie.

Pokazywanie twarzy w ogłoszeniach jednak sprawia, że ma się większy odzew - niestety, ale jest też więcej debili, którzy robią sobie żarty i chcą sprowokować jakąś kłótnię, czy chuj wie co. Raz też K. została rozpoznana na ulicy, a kiedy udawała, że nie zna kolesia, to ten ją wyzwał i chciał pobić. Właśnie z tego powodu podchodzę do takiego pomysły ostrożnie. To nie jest już i tak bezpieczna praca, a jeszcze wystawiać się tak na publiczną ocenę? To nie dla mnie jak na razie, ale może za kilka lat będę tak znudzona życiem, że będzie mi dosłownie wszystko jedno?

Zobacz komentarze (3) · Powrót do listy postów

Wakacje sponsorowane

Jak już wspominałam, pośród moich usług znaleźć można także usługi związane z towarzyszeniem na różnych imprezach i wyjazdach. Najmilej wspominam wakacyjne wyjazdy. Dużo seksu, dużo kasy i bynajmniej nie jedziemy do jakiegoś wypizdowa nad Bałtykiem. Gdybym pracowała normalnie (jak wiele osób to określa), to bym sobie w życiu nie mogła pozwolić na taki wyjazd, naprawdę. To są wakacje, na które przeciętna osoba może sobie pozwolić raz w życiu, a potem się tym podnieca przez następnych dwadzieścia lat. Ja jeżdżę na takie wakacje co najmniej dwa razy w sezonie.

Niestety, z tego powodu muszę regularnie chodzić na solarium. Nie lubię solarium, wysusza skórę, ale dzięki temu mam cały rok zajebistą opaleniznę i żaden wyjazd mi nie jest straszny. Dobra, mogę to jakoś przeboleć.

Ostatni wyjazd był miesiąc temu, u nas chujowa pogoda, a ja się wylegiwałam na plażach Polinezji Francuskiej. Powiem tyle, że takich klientów na wyjazdy jest znaleźć trudniej, w końcu bilety kosztują w chuj, ale jestem polecana znajomym znajomych i zawsze się coś trafi. Ten ostatni wyjazd był z jednym takim Darkiem. Stary facet, ale jary. Fizycznie też niczego sobie, ale jak ktoś ma tyle kasy, to i od razu wygląda lepiej.

Poza tym seks na plaży jest zajebisty. Darek może nie był długodystansowcem, ale ta świadomość, że na jachcie są jego znajomi, którzy mogą w każdej chwili nas zobaczyć - to mnie naprawdę nakręca. W takich chwilach drę się jak głupia, trochę sama z siebie, a czasami trochę dla zwrócenia na siebie uwagi. Nie wiem, czy widzieli nas, ale na pewno kilka dziewczyn było zazdrosnych - no bo oczywiście koledzy Darka zabrali swoje towarzyszki. Tylko, że mało z nimi pogadałam, bo współpracuje on z Niemcami i właśnie stamtąd pochodziła większość facetów. Ich dziwki oczywiście Niemkami nie były, ale zazwyczaj Rosjankami, który po angielsku potrafią tylko powiedzieć ile kasy chcą haha.

Mimo wszystko było zajebiście, pozwoliłam sobie nawet na więcej alko po raz pierwszy od naprawdę długiego czasu, ale w końcu wakacyjne wyjazdy rządzą się swoimi prawami. Niedawno Darek do mnie dzwonił, chce się umówić na kawę w przyszłym tygodniu. Może wybiera się na kolejne wakacje? Byłoby świetnie!

Zobacz komentarze (2) · Powrót do listy postów