Wyszukiwarka ogłoszeń towarzyskich Szukaj Divy .pl
Powered by SzukajDivy.pl

Seksbiznes na Starym Kontynencie

Mimo tego że żyjemy w XXI wieku, prostytucja jest czymś co, nadal wzbudza kontrowersje i to chyba nigdy się nie zmieni. Co wrażliwsi rumienią się na sam dźwięk tego słowa, a przecież podobno jest to najstarszy zawód świata. Wydaje się to prawdą – z prostytucją mieliśmy do czynienia od zawsze, wspomina o niej już sama Biblia. Wciąż jednak pozostaje tematem tabu i w niektórych państwach jej uprawianie jest surowo karane. Dowiedzmy się, gdzie lepiej nie przyznawać się do zarabiania w ten sposób, a gdzie jest to zajęcie jak każde inne.

LEGALNIE NA ZACHODZIE

Najczęściej wymienianym krajem, który kojarzy nam się z legalizacją seks procederu jest Holandia. To liberalne państwo Beneluxu, zalegalizowało go w 1988 roku, w celu ochrony prostytutek. Dzięki temu mogą one liczyć na pakiet ubezpieczeniowy, a także korzystać z innych świadczeń. Od tamtej pory kobiety mogą pracować niezależnie (choć prostytucja uliczna nadal jest tam zabroniona) lub związać się z którąś z licencjonowanych agencji towarzyskich. Bardzo popularne są tu ulice czerwonych latarni, będących pod ochroną specjalnej policji. Panie wychodzą tam naprzeciw klientowi prezentując swoje wdzięki w specjalnych witrynach sklepowych, dzięki którym szybko mogą zwabić klienta. To również w Holandii stanął pierwszy pomnik prostytutki wykonany z brązu. Jednak istnieje też druga strona medalu – wraz ze zdjęciem penalizacji domy publiczne stały się obiektami działań grup przestępczych trudniących się handlem ludźmi i narkotykami. Dzięki interwencji rządu zaczęto odbierać licencje podejrzanym obiektom. Oczywiście, nie tylko dbanie o bezpieczeństwo prostytutek stało za decyzją o ich legalizacji. Seksbiznes przynosi bowiem znaczne dochody państwu, choć to nie Holandia zajmuje pod tym względem pierwsze miejsce.

To może niektórych zdziwić, ale wśród europejskich państw, które najbardziej skorzystały na legalnej prostytucji jest katolicka Hiszpania. Dochody z sektora szacuje się na około 27 miliardów dolarów. Jednak prostytutki mogą tu pracować wyłącznie prywatnie, na własny rachunek. Domy publiczne są tu nielegalne, podobnie jak inne formy sutenerstwa.

Krajem, który w pełni zalegalizował rynek usług seksualnych są Niemcy. Niemcy „zajęły się” sprawą prostytutek już w XIX wieku, kiedy to objęto je kontrolą policyjną i medyczną. Znacznie później, bo w okresie nazistowskim, panie lekkich obyczajów przestały być tolerowane. Zostały wyrzucone poza nawias społeczny, a często ich los został przypieczętowany w obozach koncentracyjnych. Z kolei w roku 1987 prostytutki objęto obowiązkiem podatkowym jednak nie przyczyniło się to do poprawy ich warunków pracy czy bezpieczeństwa. Dopiero na początku XXI wieku, po protestach tej grupy zawodowej, nastąpiły zmiany, które miały wyjść osobom prostytuującym się na lepsze. Zalegalizowano domy publiczne, a samą prostytucję ujęto w ramy zwykłej umowy o pracę, co niestety spowodowało też wysokie comiesięczne podatki płatne z góry (wpływy do budżetu są szacowane na ok. 18 mld dolarów!). Dodatkowo, władze poszczególnych miast mogą same określić rejony, w których nie zezwala się na prostytucję. Według prawodawców, osoba parająca się nierządem musi mieć ukończone 18 lat i być obywatelem Unii Europejskiej, co często nie idzie w parze z praktyką. W Niemczech najpopularniejszą formą prostytucji są spotkania w barach i specjalnych klubach, które udostępniają klientowi pokój. Prostytucja uliczna stanowi około 17%, a domy publiczne 10%. Dość rozpowszechniana jest tu także prostytucja mężczyzn świadczących usługi homoseksualne. Wydaje się, że Niemcy, to obok Holandii, kraj który najbardziej dba o przedstawicielki najstarszego zawodu świata. Wprowadzono tu do obiegu broszurkę uświadamiającą dla prostytutek (co ciekawe, dostępna również w języku polskim) wydaną przez Pełnomocnika do Spraw Kobiet Miasta Kilonii. Zawarto w niej wiele przydatnych informacji, np. adresy poradni, policji, ośrodków wsparcia kryzysowego, radzą też jak ustrzec się chorób wenerycznych, zadbać o swoje bezpieczeństwo i pracować zgodnie z prawem. Broszurka stanowi dobrą bazę wyjściową dla początkującej prostytutki, bowiem mimo legalizacji, to wciąż zawód obarczony wysokim stopniem ryzyka.

Kolejnym krajem, obok Niemiec, który zalegalizował wszystkie formy prostytucji jest Szwajcaria. Państwo zarabia tu ponad cztery miliardy dolarów na tym procederze, usługi te są opodatkowane podatkiem VAT. Zarabianie ciałem jest tu dopuszczalne po ukończeniu 16r. ż, a „ulicznice” mogą swobodnie poruszać się w specjalnie wyznaczonych częściach miast.

Mniej liberalna jest Austria, gdzie prostytutki mają ograniczenia czasowe i miejscowe, a także muszą się badać i rejestrować. Poza tym, każdy land sam reguluje kwestie prawne dotyczące seks działalności. W niektórych regionach dopuszcza się jedynie nierząd w domach publicznych, a w całej Austrii prostytutka nie może pracować na zasadzie umowy o pracę, może jedynie podlegać samozatrudnieniu. Z pewnością jest to kraj znacznie bardziej purytański jeśli chodzi o usługi seksualne. Są one świadczone raczej na uboczu i niezbyt tolerowane przez społeczeństwo. Znakomita większość prostytutek pracuje nielegalnie i zwykle są to imigrantki ze Wschodu.

Grecja nakłada na prostytutki obowiązek posiadania ważnej karty lekarskiej i rejestracji w prefekturze. Od 1999 roku licencjonuje się tam domy publiczne. Jednak legalnie działające prostytutki to jedynie niewielki odsetek. Większość (zwłaszcza imigrantek) pracuje tu na czarno.

Zupełnie inne podejście do prostytucji panuje w krajach skandynawskich. Tam zabronione jest nie świadczenie usług seksualnych, a korzystanie z nich. W skrócie – w kolizję z prawem wchodzą nie prostytutki, a ich klienci.

Z kolei w pozostałej części Europy Zachodniej (Wielkiej Brytanii, Irlandii, Francji, Włoszech, Danii, Belgii, Portugalii, Luksemburgu) oddzielnie traktuje się prostytucję prywatną, która jest legalna, i formy sutenerstwa, które są zakazane. Oficjalnie nie można tu czerpać korzyści z nierządu drugiej osoby, ale można samemu go uprawiać. Stało się tak za sprawą fali protestów prostytutek, która przyczyniła się do powstania międzynarodowej organizacji International Committee for Prostitues' Rights. Państwa, które wchodziły w jej skład zobowiązały się do zalegalizowania zawodu prostytutki, co łączyło się także z przyznaniem przysługującym im praw.

WSCHODNIA SZARA STREFA

Im dalej na Wschód, tym mniejsze przyzwolenie na prostytucję. Co prawda w Czechach, na Słowacji, w Polsce, Estonii i Bułgarii jest ona dozwolona, jednak wciąż brakuje mocnych uregulowań prawnych. Prostytucja jest tu traktowana raczej jak zjawisko, o którym państwo woli nie wiedzieć. Kobiet lekkich obyczajów nie rejestruje się, ani nie nakłada na nich obowiązku podatkowego, nie mogą liczyć też na ubezpieczenie społeczne czy emerytalne. A chociaż istnieje zakaz prowadzenia domów publicznych, te działają pod szyldem night clubu, salonu masażu czy agencji hostess. Ciekawostką był otwarty w Czechach w latach 2005-2010 pierwszy na świecie internetowy dom publiczny. Seks był tam dostępny za darmo (po uiszczeniu 500 koron wstępu) w zamian za udostępnienie nagrania z przebiegu spotkania internetowej publiczności.

Państwa dawnego ZSRR to obszar o oficjalnie zdelegalizowanej prostytucji. Co nie zmienia faktu, że nikt nie przejmuje się zakazami, a także nikt nie dba o ich respektowanie. Są to kraje, gdzie prostytutki zawsze były, są i będą, a kilkusetzłotowe grzywny nikogo nie przekonają do zmiany zawodu, który w tej części Europy jest uważany za opłacalne zajęcie. Jest to o tyle dziwne, że ceny za stosunek zaczynają się już od dwóch dolarów.

PRACOWAĆ DLA PAŃSTWA CZY SUTENERA?

Czym różni się prostytucja legalna od zakazanej, skoro nawet w najbardziej liberalnych pod tym względem krajach nie brakuje kobiet pracujących na czarno i nielicencjonowanych domów publicznych? W społeczeństwach państw Europy Zachodniej prostytucja często jest traktowana jak transakcja, czy świadczenie usługi podobnej do np. sprzątania czy naprawy samochodu. Dzięki temu prostytutki nie czują się jak osoby z marginesu, nie „idą na stos” jak w bardziej konserwatywnych środowiskach. Będąc pod opieką państwa podejmują też mniejsze ryzyko niż korzystając z sutenerskiej ochrony czy pracując na własną rękę. Mogą też liczyć na świadczenia pracownicze, takie jak ubezpieczenie czy prawo emerytalne. Trudno nie brać też pod uwagę materialnego aspektu prostytucji – w krajach gdzie jest legalna, do budżetu wpływają co roku miliardy dolarów. Tam, gdzie prostytucja jest zakazana, większość pieniędzy z płatnej miłości trafia do kieszeni właścicieli domów publicznych, alfonsów i innych „pośredników”. Według statystyk, to co nielegalne jest znacznie bardziej opłacalne. I to właśnie tam, gdzie brak regulacji prawnych, prostytucja przynosi najwięcej zysków. Tyle, że nie dla kraju.

Dodaj komentarz:

Twój pseudonim
Treść
Jak miał na imię Adam Mickiewicz?
▲ Na górę