Wyszukiwarka ogłoszeń towarzyskich Pamiętnik prostytutki
Powered by SzukajDivy.pl

Najdziwniejsze rzeczy w burdelu

Wrócę jeszcze raz do burdelu (ale tylko w myślach!), chociaż pewnie jeszcze nie raz o tym okresie mojego życia wspomnę. Ostatnio tak się zastanawiałam, jakie były najdziwniejsze spotkania, jakie miałam, w burdel w końcu jest wylęgarnią dziwolągów.

Najbardziej z tamtego okresu zapadł mi jeden facet. Zawsze elegancki jak jakiś pan prezes, uczesany, umyty i pachnący. Przychodził, zamawiał kilka kieliszków wódki i talerz zagryzek, patrzył na tancerki, ale nigdy nie interesował się dziwkami za bardzo. Zresztą z tancerkami też się nie pieprzył, tylko oglądał. Nazywaliśmy go “Koneser”, a potem jedna laska powiedziała, że patrzy na nią, jakby chciał ją zjeść i zaczęliśmy na niego mówić “Kanibal”. Śmichy-chichy, ale chyba każda z nas by się posikała, jakby spotkała go gdzieś w ciemnej uliczce. Był taki wyrafinowany i dziwny, chociaż w sumie to był z niego stary dziad. W ogóle nie pracował do klubu nocnego niskiej jakości i do tych niedomytych kieliszków z wódki.

Pewnego dnia pan “Kanibal” zawiesił jakoś dłużej wzrok na K. (mojej ukochanej przyjaciółce) i jak zeszła ze sceny, to zaczął ją bajerować. Gadka-szmatka, laska chciała zarobić, a Miśka już się zaczęła krzywo patrzeć, że zamiast ruszać tyłkiem, to z kimś nawija. Może “Kanibal” wypił trochę za długo, ale w końcu dał się namówić, tylko powiedział K., żeby zabrała koleżankę do pokoju. Padło oczywiście na mnie i w sumie ciekawa byłam, co nam ten koleś zaprezentuje. Skoro tyle patrzył, to może w rozporku trzymał napięcie z tych wszystkich tygodni?

I wiecie co? Nico. Naprawdę. My się do niego mizdrzymy, jak głupie idiotki, a on do nas, że musi do łazienki na chwilę. Poszedł i nie wracał dziesięć minut, aż w końcu K. zapukała, żeby sprawdzić, czy wszystko okej. Po chwili wyszedł z łazienki, powiedział, że nam dziękuję i idzie na dół. Pobiegłyśmy w panice, że może szefowej coś powie, że naskarży, że niby mu loda nie chciałyśmy zrobić czy coś, a za to można było z roboty z hukiem wylecieć. A on do Miśki mówi, jakie piękne i utalentowane z nas dziewczyny, że takie super, zapłacił za trójkącik i wódkę, i poszedł w pizdu.

Dobra, wiem, pewnie spodziewaliście się czegoś innego i bardziej emocjonującego, ale to był moim zdaniem najdziwniejszy raz. Nie zawsze pieprzymy się z naszymi klientami, ale przynajmniej z nami gadają. Potem K. wysunęła teorię, że może chciał nas zabić i w tym kiblu rozmyślał wszystkie za i przeciw. W sumie to kij wie, ale jak się doda coś takiego do historii, to od razu nabiera innych kolorów.

1 komentarz:

ś˜roda, 10 czerwca 2015 07:36 przez ~Monis19

Chyba bym zeszła na zawał, gdyby coś takiego mi się przydarzyło. Niby nic... alu kurwa jakieś wrażenie zostaje i to niezbyt przyjemne.

Odpowiedz

Dodaj komentarz:

Twój pseudonim
Treść
Jak miał na imię Adam Mickiewicz?