Wyszukiwarka ogłoszeń towarzyskich Pamiętnik prostytutki
Powered by SzukajDivy.pl

Pierwszy raz… jako galerianka (?)

Tak, tak… zaczęłam jako (prawie) galerianka. W pewnym sensie, bo nie chodziłam po centrach handlowych i nie dawałam dupy za parę dżinsów, ale przełom nastąpił w galerii. Chyba z każdym zawodem tak jest, że pewnego dnia jesz śniadanie albo wychodzisz na spacer z psem i nagle spływa na Ciebie oświecenie i już wiesz, co będziesz w życiu robić.

U mnie to się stało gdzieś pomiędzy jednym wieszakami z ubraniami. 19 lat, początkująca studentka i nowa mieszkanka dużego miasta. Wolność uderzyła mi do głowy. Biedna krewna ze wsi przyjechała do miasta. Przerzucając wieszaki z ubraniami, na które i tak mnie nie było stać (przypominam - studentka na pierwszym roku) wychwyciłam wzrok jakiegoś faceta, który przyglądał mi się dosyć intensywnie. Wizualnie - w ogóle nie interesują typ. Bliżej 40 niż 30, przeciętnie ubrany, wyglądający jak zmęczony życiem ojciec dwójki dzieci. No ale patrzył się na mnie, jakby chciał mnie tak przelecieć na środku tego sklepu, pośród luksusowych bluzek. Nigdy, NIGDY nie przepuszczałabym, że zagadam do takiego faceta, a jednak, chyba miał to “coś” w oczach. Zresztą później Tomek, bo tak mu na imię, został moim stałym klientem, ale nie o tym teraz.

Nasza gadka-szmatka skończyła się tak, że poszłam z nim na kawę, a potem do jego mieszkania. Tak po prostu, ryzykując, że może być zboczeńcem albo mordercą. Wierzę w przeznaczenie, bo co innego to miało być? Zagadać do średnio interesującego wizualnie faceta i 30 minut później obściskiwać się z nim na sofie w jego mieszkaniu? Nazwijcie to jak chcecie - głupota, wrodzone kurewstwo, prawa młodości. To nie był mój pierwszy raz w ogóle, bo święta nie byłam i miałam wcześniej chłopaka. Tylko że jednego, z którym bujałam się pięć lat, a przypadkowy seks mnie nie kręcił. Los bywa przewrotny.

W każdym bądź razie atmosfera robiła się coraz gęstsza, a Tomek coraz chętniej wpychał mi rękę pod sweter i nagle zapytał “To ile bierzesz?” Bam! Jakby dostała z liścia w twarz. Ale nie chciałam wyjść na cnotkę - niewydymkę, w końcu to ja do niego zagadałam, on się tylko gapił. Moje wahanie trwało może z trzy sekundy i przeżyłam chyba wszystkie możliwe emocje w tym czasie. Zgadnijcie, ile powiedziałam? 50 zł… Tak, 50 zł. Nie wiem dlaczego, jakoś tak mi się powiedziało i nie chciałam odkręcać, a przecież nie raz, nie dwa mignęły mi jakieś anonse erotyczne i dobrze wiedziałam, że za pół stówki to można zrobić komuś najwyżej laskę. No ale było i już nie wróci. W każdym bądź razie to był ten przełomowy moment i mój pierwszy raz za kasę - byłam przy tym sztywna jak kłoda i patrząc na to z perspektywy czasu, to ja powinnam Tomkowi zapłacić.

Czy można powiedzieć, że zaczęłam jako galerianka? Ja zawsze przewrotnie tak mówię, może nie miałam 13 lat i nie sprzedałam dziewictwa za dżinsy, ale cenę rzuciłam bardzo galeryjną. Dopiero potem zaczęłam się rozkręcać, przemogłam się na dobre, wrzuciłam jakieś ogłoszenia towarzyskie i biznes zaczął się kręcić, ale o tym napiszę innym razem.

Dodaj komentarz:

Twój pseudonim
Treść
Jak miał na imię Adam Mickiewicz?