Wyszukiwarka ogłoszeń towarzyskich Pamiętnik prostytutki
Powered by SzukajDivy.pl

Praca i życie, czyli dwa światy

Kiedy pracujesz jako prostytutka, call girl czy dziwka (wybierzcie sobie określenie, które bardziej Wam odpowiada), to musisz w jakiś sposób rozgraniczyć pracę od życia. Wydaje mi się, że dziewczyny stojące na ulicy mają łatwiej - póki stoją i czekają na kierowców, to pracują, a jak wsiadają do podmiejskiego i wracają do mieszkania, to już jest fajrant. Ja tak nie pracuję, nie potrafię. Lubię być w mieszkaniu i nie lubię świecić tyłkiem na mrozie. Poza tym na ulicy mogłoby mnie rozpoznać za dużo osób. Póki studiujesz, to jest lepiej, ale potem wszystko się sypie, staje się w 100% panią swojego czasu i praca miesza się z życiem prywatnym. Klienci też tego nie ułatwiają - jeden chce przyjść na 10. rano, inny będzie po 13., a kolejny o 23. Ciężko odmówić, bo w sumie odmawiać kasy i przyjemności? Musiałabym być bardzo niewdzięczna.

Na samym początku miałam wysokie oczekiwania i marzyłam o księciu z bajki, który mnie przeleci z miłości, ale tak dobrze to nie ma. W życiu mogę mieć ukochanego, ale praca to nie miejsce na romanse! To przekłada się na każdy zawód, nawet na prostytucję. Tylko czasami klienci tego nie potrafią zrozumieć i próbują do mnie zagadywać o następne spotkania (!?), kiedy widzą mnie przypadkiem na ulicy. Wtedy nie zostaje nic innego niż spieprzać i udawać, że nie zna się osobnika. Prawie zawsze potem dzwonią i pytają “Wstydzisz się mnie?” i to jest znak, że trzeba sobie odpuścić spotkania, chociażby facet płacił po tysiąc za godzinę. Nie, nie wstydzę się Ciebie, nie wstydzę się mojej pracy, ale nie chcę, żeby pół ulicy uczestniczyło w naszej dyskusji o tym, kiedy się spotkamy następnym razem i czy zrobię ci loda z połykiem. Kiedy wybieram ziemniaki na obiad, to nie chcę się zastanawiać, który komplet bielizny mam wieczorem wybrać i jak mnie przelecisz.

Podwójne życie przekłada się także na obecny wygląd moich czterech ścian. Teraz mogę sobie pozwolić na podział mieszkania na strefę do mieszkania i strefę do pracy. Kurewskie kolory, koronki, wibratory i przygaszone światła zostają za zamkniętymi drzwiami - to dla mnie świętość. I pomyśleć, że jeszcze nie tak dawno temu zapraszał klientów do tego samego łóżka, w którym spałam…

To nie jest łatwa praca, ale cholera - mi odpowiada! Nie wstydzę się tego, co robię, ale też nie rozpowiadam wszystkim naokoło, bo ludzie bywają wredni, a po co mam sobie psuć humor? Dlatego muszę cały czas pamiętać o tym, ile wie dana osoba. Po kilku latach w tym fachu łatwo się zapomnieć i powiedzieć komuś za dużo. Właśnie dlatego nie piję nigdy na domówkach, bo po alko rozwiązuje mi się język.

Dodaj komentarz:

Twój pseudonim
Treść
Jak miał na imię Adam Mickiewicz?