Wyszukiwarka ogłoszeń towarzyskich Pamiętnik prostytutki
Powered by SzukajDivy.pl

Jak poradzić sobie z szantażem według dziwki

Pisałam już dwa razy o Maćku, więc najwyższy czas, żeby zakończyć jego temat. Przez tego debila musiałam pracować w burdelu przez jakiś czas… No dobra wiem, że w tym było też sporo mojej winy, bo po prostu nie zabezpieczyłam swoich zdjęć w należyty sposób, dałam się mu zastraszyć i dałam mu w tym momencie przewagę.

Po jakimś czasie praca w klubie nocnym zaczęła być równie ciężko, co ciągłe docinki Maćka. “Ooo chyba pracowałaś długo w nocy!” - słyszałam jakieś dwa - trzy razy w tygodniu. Stał się też bardziej nachalny, ciągle chciał siadać obok mnie, chodził za mną na przystanek… paranoja jakaś, a on się tylko śmiał pod nosem. Nie wiem, czy liczył na seks, czy mnie po prostu chciał kiedyś pobić w ciemnej uliczce. Po jakimś czasie zrozumiałam, że muszę powiedzieć STOP, bo jak tego nie zrobię, to nigdy się od niego nie uwolnię.

Na początku z nim chciałam pogadać, ale to było bez sensu, bo łapy kładł na mnie i zaczynał proponować seks za milczenie. Po moim trupie! Zmyłam się od niego, szybciej niż weszłam, a za pół godziny dostałam smsa. “Myślałaś, że będę z Tobą naprawdę chciał uprawiać seks? Haha, jesteś brudną dziwką. Przygotuj 2 tys. to nikomu nic nie powiem”. Biedny, mały chłopczyk z jeszcze mniejszym fiutkiem myślał, chyba że mnie w ten sposób zastraszy. Chyba sam się bał tego, że poskarżę się jego mamusie, że on zadaje się z dziwkami.

Powiem krótko jak było - w naszym ekskluzywnym “klubie nocnym” mieliśmy kilku ochroniarzy, którzy cierpieli na ABS (absolutny brak szyi!). Dwie flaszki to dla nich całkiem dobra waluta przetargowa. Resztę wyobraźcie sobie sami… Powiem tylko, że przez kilka dni Maciek nie chodził na zajęcia, bo mu tak ryj spuchł. Może i chciał pójść na policję, ale kolejna wizyta z miłym przypomnieniem, żeby wypierdalał z mojego życia, skutecznie go przekonała, żeby tego nie robić. Potem przepisał się do innego grupy, a może nawet zmienił szkołę, bo tego chujka już więcej nie widywałam.

A nie… raz go widziałam, jakieś rok temu, jak w supermarkecie wybierał płatki kukurydziane. Na mój widok prawie się zesrał ze strachu i stopił ze sklepową półką. Czasami najprostsze rozwiązania są najskuteczniejsze.

1 komentarz:

piątek, 12 czerwca 2015 03:57 przez ~Szoszonek

No i bardzo dobrze się to skończyło! Mógł mu karczek połamać porządnie nóżki i wyciąc jaja na dodatek. Chciał chłopczyk zaruchać, ale za darmo - na takich skurwysynów nie mam słów!

Odpowiedz

Dodaj komentarz:

Twój pseudonim
Treść
Jak miał na imię Adam Mickiewicz?