Wyszukiwarka ogłoszeń towarzyskich Opowiadania erotyczne
Powered by SzukajDivy.pl

Romans z kolegą męża

Właśnie przeżyłam najlepszy seks mojego życia. W sumie to każdy kolejny raz jest lepszy i lepszy. Na początku jego oddech łaskocze moją szyję i dekolt. Jego nagi i umięśniony tors przyciska się do moich piersi, kiedy obsypuje mnie namiętnymi pocałunkami. A kiedy szczytuje, to pozwalam mu dojść na moim brzuchu - uwielbiam to uczucie, kiedy gorąca sperma zaczyna rozpływać się po moim ciele. Po wszystkim, zresztą jak zawsze, mam problemy z chodzeniem, kręci mi się w głowie z rozkoszy i mam ochotę tylko przytulać go i spać. Tylko problem w tym, że może za jakiś czas wszystko to się skończy, więc muszę napawać się jego obecnością póki mam na to czas…

Wszystko zaczęło się prawie rok temu, kiedy mój mąż został wysłany na delegację za granicę. Mam lekko ponad 30 lat, ale byłam wtedy strasznie znudzona życiem. Nie pracowałam, bo mogliśmy sobie na to pozwolić, ale też nie miałam zajęcia. Dzieci w naszym życiu nie było, bo chociaż próbowaliśmy przez trzy lata, to nie wyszło. Może to kwestia tego, że seks uprawiamy z mężem raz na dwa miesiące? Zazwyczaj robi to, kiedy trochę wypije. W każdy inny dzień powtarza, że jest zbyt zestresowany pracą i zmęczony. Delegacja miała trwać miesiąc, potem trzy, a w końcu mężowi kazali zostać w nowej filii firmy przez około rok, dopóki sytuacja się nie ustabilizuje. Nie zabiegał o to, żebym do niego dołączyła, mi też na tym nie zależało, bo poznałam jego kolegę z pracy, Roberta.

Roberta nie znałam wcześniej, zresztą jak prawie nikogo z pracy mojego męża, ale wpadł jakoś niedługi czas po wyjeździe mojego męża, po jakieś dokumenty. Na początku wydawał mi się sztywny i zapatrzony w siebie, ale po kwadransie złapaliśmy kontakt i zaczęliśmy rozmawiać. Robert to w rzeczywistości inteligentny, ciepły facet z dużym poczuciem humoru - dokładnie taki, jakich lubię. Kiedy miał wpaść następny raz, to wyszykowałam się może trochę za bardzo. Ubrałam nową bluzkę ze sporym dekoltem, a jego wzrok prawie przez całą naszą rozmowę spoczywał na moich cyckach. Na początku to były ukradkowe spojrzenia, ale kiedy wypiliśmy po lampce wina, to zaczęłam czuć się coraz bardziej obserwowana, co w sumie mi się podobało. W jego oczach zauważyłam po prostu pożądanie, którego nie widziałam w oczach mojego mężczyzny od tak dawna. Kiedy wychodził, pocałował mnie w policzek, a ręką lekko objął w talii. W tak niewinnym i przyjacielskim geście było coś erotycznego i podniecającego.

Kilka dni później znowu wpadł po jakieś dokumenty, a ja na powitanie chciałam dać mu buziaka w policzek… i sama nie wiem dlaczego pocałowałam go w usta. W pierwszej chwili odskoczył ode mnie jak oparzony, ale chwilkę później przejął prowadzenia i po prostu rzucił się na mnie z namiętnym pocałunkiem. Jedną rękę wsunął pod moją bluzkę i zaczął dotykać moich piersi - sutki już na sam jego widok miałam twarde, tak samo jak miałam już mokro w majtkach. Przepełnieni pożądaniem doszliśmy ledwo na kanapę w salonie. Byłam taka rozpalona i mokra, że bez najmniejszego problemu wszedł we mnie. Jego duży sprzęt zagwarantował mi doskonały orgazm, po którym przez dłuższą chwilę musiałam dochodzić do siebie, inaczej bym chyba zemdlała z wrażenia. Chyba trochę się przestraszył podczas naszego pierwszego razu, ale ja po prostu tak zareagowałam na doskonały orgazm. Kiedy zawroty głowy mi przeszły, schyliłam się do jego penisa i wzięłam go w usta, żeby także doprowadzić go do rozkoszy. Był duży i naprawdę mocno nabrzmiały. Czułam w ustach jak pulsuje z rozkoszy. Kiedy szczytował, to trafił doskonale pomiędzy moje piersi.

Robert okazał się czułym, doświadczonym kochankiem, który doskonale wie, czego potrzebuję. Doskonale wie w którym momencie ma mnie pocałować. Nie muszę go prosić o to, aby przygryzł mój sutek, kiedy zaczynam szczytować. Po prostu potrafi słuchać sygnałów jakie mu daję. Kiedy widzę jego namiętność i pożądanie, to dosłownie przechodzą mnie dreszcze i czuję, że chce się kochać z nim dokładnie w tym momencie. A kochamy się często i w różnych miejscach. Raz nawet zrobiliśmy to na biurku mojego męża… Akurat Robert musiał zostać dłużej w pracy, chciałam mu zawieść kolację. W biurze został już tylko on i mój widok bardzo go zdziwił, ale tez ucieszył. Jednak zamiast kurczaka z brązowym ryżem, miał ochotę na mnie. To ja doprowadziłam go do gabinetu męża, a on tylko posłał mi pytające spojrzenie, ale chwilę później ochoto zadarł moją spódniczkę do góry i wszedł we mnie od tyłu. Jednym gestem zdarł ze mnie koszulę, po drodze rozrywając wszystkie guziki. Tamtego dnia specjalnie nie założyłam stanika, więc stałam pół naga i schylona nad biurkiem mojego męża, kiedy Robert brał mnie od tyłu i od czasu do czasu kąsał mój kark. Kiedy dochodził wyszedł ze mnie i spuścił się na moją nogę, a sperma poleciała w dół po niej i spadła na strasznie drogi i luksusowy dywan położony w gabinecie. Zaśmiałam się w duchu z tej “pamiątki”, jaką zostawiliśmy w tym miejscu mojego małżonkowi…

Czy czuję się winna, że zdradzam męża? Staram się o tym nie myśleć, tak samo jak robi to Robert. A kiedy mój mąż wróci… to być może nadal będziemy się spotykać, tylko w jego mieszkaniu?

Dodaj komentarz:

Twój pseudonim
Treść
Jak miał na imię Adam Mickiewicz?