Wyszukiwarka ogłoszeń towarzyskich Opowiadania erotyczne
Powered by SzukajDivy.pl

Przyjacielskie spotkanie

W przyjaźni nie powinno być sekretów. W końcu przyjaciel to najbliższa nam osoba. Ktoś na kogo możemy liczyć bez względu na okoliczności. Jednak ten wieczór zmienił kompletnie życie trójki przyjaciół.

Spotkali się tak, jak zawsze u Roberta. We trójkę. Paczka przyjaciół, która trzymała się ze sobą razem już od czasów liceum. Znali się bardzo dobrze. Wszystkie swoje wady i zalety. Sylwia, Marta oraz Robert. Dziwny to był trochę układ-chłopak i dwie dziewczyny, ale po prostu się lubili. Nie wyczuwało się między nimi żadnej chemii.

Wszyscy byli samotni. Każde z nich bezskutecznie poszukiwało swojej drugiej połówki. Zwierzali się sobie ze wszystkich niepowodzeń i sukcesów w tej kwestii. Zawsze panowała między nimi luzacka, pełna śmiechu atmosfera, więc z tych niepowodzeń się również śmieli.

Tego wieczoru spotkali się tak, jak zawsze w piątek. To była ich taka mała tradycja. W każdy piątek zbierali się u Roberta, zamawiali pizzę lub chińczyka i oglądali filmy, aż do rana. Im głupsze, tym lepsze.

Jednak tamtego wieczoru, atmosfera była trochę inna niż zwykle. Sylwię rzucił chłopak. Tak, jak mówiłam, przyjaciele ciągle szukali swojej drugiej połówki. Zawsze, gdy tylko związek się zaczynał układać u któregokolwiek z nich, zaraz się rozpadał. Albo oni kogoś rzucali, albo ktoś ich. Pech i tragedia. W dodatku prześladująca całą trójkę.

Tym razem poszło o to, że Sylwia według swojego chłopaka nieodpowiednio się ubierała. Ona nie chciała zrezygnować ze swojego stylu, więc on zrezygnował z niej. Proste i brutalne. Teraz Sylwia siedziała z przyjaciółmi na kanapie i narzekała na swój los. Mówiła, że wszyscy faceci są tacy sami, że ona znajdzie sobie kogoś innego i takie różne banały, które się zazwyczaj wygłasza w podobnych sytuacjach.

Przyjaciele wiedzieli, że Sylwia tego wieczoru, nie myśli do końca logicznie, że jest po prostu rozżalona i smutna. Starali się ją jakoś pocieszyć. W końcu od tego ma się przyjaciół, aby wspierali w ciężkich chwilach. Mówili, że na pewno sobie jeszcze kogoś znajdzie, że on nie był jej wart i że świetnie się ubiera. Poza tym osoba, która Cię kocha, powinna Cię akceptować mimo wszystko.

-Chodź, przytul się do faceta, który Cię akceptuje w 100 procentach-zażartował Robert, wyciągając do niej ręce.

Dziewczyna najpierw spojrzała na niego z oburzeniem, ale ostatecznie przytuliła się do niego. Poczuła się tak spokojnie i bezpiecznie w jego ramionach.

-Tylko wy mnie rozumiecie!-rozpłakała się w końcu, chociaż do tej chwili trzymała się naprawdę dzielnie.

-No już, nie rycz. Wiem, że faceci to świnie i nic na to nie poradzę-próbował pocieszyć ją Robert.

Jednak jego słowa sprawiły, że dziewczyna, zaczęła płakać jeszcze bardziej.

-Co najlepszego narobiłeś?!-wtrąciła się Marta-Jej potrzeba dużo wina i jeszcze więcej czekolady. Pójdę do sklepu coś skombinować, a wy tu zostańcie.

Marta szybko zarzuciła kurtkę i wyszła. Sama nie raz przeżywała tego typu dramat i wiedziała, co może w tej sytuacji pomóc kobiecie. Szybko znalazła najbliższy sklep. Znała tę okolicę doskonale. Zapakowała dla pewności kilka czekolad i butelek wina. Najwyżej zostanie na później. Oby zostało na później.

Tymczasem w mieszkaniu, w którym zostali jej przyjaciele, działy się bardzo ciekawe rzeczy. Sylwia nadal płakała, a Robert starał się ją pocieszać. Nagle całkiem zaskakująco, co nich wszystkich Marta go pocałowała. W pierwszej chwili chciał się odsunąć, w końcu to mogło zniszczyć ich przyjaźń. Jednak po chwili, pożądanie wzięło górę. Zaczęli się całować coraz bardziej namiętnie. Sylwia zaczęła gładzić Roberta po plecach, przyciągając go do siebie coraz bliżej.

-Może się przyłączę?-zaproponowała z uśmiechem Marta, która właśnie wróciła ze sklepu.

-Myślę, że to nie jest…to nie był…dobry pomysł-zaprotestował Robert, który był mocno speszony tym, co się przed chwilą wydarzyło-Może zapomnijmy o tym wszystkim?- spojrzał na Sylwię niepewnie.

-Ja tam bym chciała zapomnieć w ogóle o wszystkim…-odpowiedziała smutno Sylwia-Dajcie to wino!

Wino zostało otwarte szybko. Film leciał w tle, a przyjaciele rozmawiali ze sobą jak zwykle. Nikt nie wracał na razie do pocałunku Sylwii i Roberta. Choć to Sylwia tego wieczoru piła najwięcej, to reszta przyjaciół również nie odmawiała sobie kolejnych kieliszków wina.

-Wiecie, co może zagrajmy w grę?-zaproponowała Marta-Ten film jest nudny.

-W jaką grę?-zapytał Robert.

-W grę ,,Nigdy nie”. Polega ona na tym, że mówimy, czego byśmy nigdy nie zrobili i to robimy.

-Pomysł jest idiotyczny-stwierdziła Marta.

-Może być zabawnie. Kto zaczyna?-odpowiedział Robert.

-Ja-zgłosiła się Sylwia-Nigdy nie wypiłabym duszkiem kolejnego kieliszka wina.

Dziewczyna oczywiście wypiła z ochotę ten następny kieliszek wina.

-Nigdy nie…Nigdy nie pocałowałbym Sylwii po raz kolejny-powiedział Robert.

Po tym słowach w pokoju zapadła pełna napięcia cisza. Sylwia spojrzała na Roberta, ciekawa, co zrobi. Nachylił się nad nią. Zaczął ją całować, a ona rozchyliła usta. Włożył w nie język. Pocałunek był zbyt gorący i zbyt długi, aby można go było nazwać przyjacielskim. Gdy Robert położył rękę na piersi Sylwii, Marta nie wytrzymała.

-Chyba nie zamierzacie uprawiać teraz seksu? Grajmy dalej.

To sprawiło, że para trochę ochłonęła i niechętnie, ale jednak odsunęła się od siebie.

-Jak wy robicie takie chore akcje…-zaczęła Marta-To ja też mogę. Nigdy nie pocałowałabym Sylwii.

Jeżeli słowa Roberta wprowadziły napięcie między nimi, to, to co powiedziała Marta, było jak wybuch bomby.

-Nie zrobisz tego-Sylwia spojrzała na nią niepewnie.

Marta podeszła do niej pochyliła się nad nią i pocałowała ją. Również długo i namiętnie jak wcześniej Robert.

-Jesteście nienormalne-powiedział Robert-Teraz moja kolej. Nigdy nie zdjąłbym przy was koszuli.

Chłopak zdjął koszulę i wtedy atmosfera zrobiła się jeszcze dziwniejsza. Między tą trójką było czuć narastające, seksualne napięcie.

-To teraz moja kolej. Nigdy nie chciałabym Cię oglądać nago- spojrzała na Roberta wyzywająco.

Przyjął to wyzwanie i rozebrał się do naga. Obie wtedy zobaczyły, jak bardzo jest podniecony. A wtedy już wszystko potoczyło się bardzo szybko. Robert podszedł do Sylwii i zaczął ją rozbierać. Marta też się rozebrała, pragnąć, wziąć udział w tej zabawie.

Robert uznał, że gra wstępna już za nimi. Gestem nakazał Sylwii, żeby się położyła i rozchyliła nogi. Dziewczyna chętnie go posłuchała. Chłopak zaczął pieścić jej kobiecość, a gdy już była gotowa, wszedł w nią. Zaczął się w niej rytmicznie poruszać.

Widząc, co robią jej przyjaciele, Marta też poczuła ogromne podniecenie. Położyła się obok nich i włożyła sobie rękę między nogi. Jęki podniecenia jej przyjaciół działały na nią bardziej niż jej dotyk. Szybko osiągnęła spełnienie. Tak samo, jak jej przyjaciele.

Gdy leżeli nago, wycieńczeni seksem, słuchać było tylko jej oddechy. Po paru minutach Marta usłyszała głos Roberta:

-Myślę, że nie zająłem się Tobą wystarczająco dobrze.

Rozchylił nogi Marty i zaczął pieścić jej łechtaczkę językiem. Był w tym naprawdę dobry, czego żadna z przyjaciółek wcześniej nawet się nie domyślała. Ciało dziewczyny szybko ponownie wygięło się w łuk. Opadła na kołdrę, nie do końca świadoma, co się wokół niej dzieje. To spełnienie było aż tak silne.

Wszyscy zasnęli przytuleni do siebie. Nigdy nie rozmawiali już o tej nocy. Wszyscy wiedzieli, że to by dostatecznie zniszczyło ich przyjaźń.

Dodaj komentarz:

Twój pseudonim
Treść
Jak miał na imię Adam Mickiewicz?