Wyszukiwarka ogłoszeń towarzyskich Opowiadania erotyczne
Powered by SzukajDivy.pl

Erotyczne wykopki

Robiąc porządki na strychu wpadł mi w ręce stary album ze zdjęciami. Zaczęłam go przeglądać i w pewnym momencie trafiłam na wyjątkową fotografię. Był na niej młody chłopak, Bartek, moja młodzieńcza miłość.

- Mamo, kto to jest? - zapytała Ania, moja szesnastoletnia córka, która pomagała mi porządkować strych. Wymigałam się zanikiem pamięci, nie chciałam zdradzać tajemnicy, której strzegłam niczym cerber. Byłam wówczas w wieku Ani, miałam szesnaście lat i głowę pełną pomysłów. W czasach mojej młodości nie było tak rozwiniętego rolnictwa, ludzie większość pracy wykonywali ręcznie. Ja sama często pomagałam w pracach polowych. Tego dnia nie zapomnę nigdy. Był ciepły, słoneczny wrzesień. Wykopki. Zbieranie ziemniaków nie jest ciężką pracą, ale nużąca. Pojechałam do sąsiedniej wioski, mieszkałam w barakach, podobnie jak inni pracownicy. Wśród nich był właśnie Bartek – przystojny brunet o ciemnych oczach. Bartek podobał się wszystkim dziewczynom, nie jedna próbowała go uwieźć. Ela udawała omdlenie, ale Bartek wezwał pielęgniarkę i zajął się swoimi sprawami. Podobnie było z Beatą, która niby skręciła kostkę. Jowita celowo zapominała ręcznika, gdy szła do łazienki. Bartek był nieczuły na kobiece wdzięki, nawet obfity biust Jagody nie robił na nim wrażenia.

Jakiś sztywniak. Może jest gejem? Albo impotentem? - szeptały dziewczęta. Ja nie próbowałam w żaden sposób poderwać Bartka, uważałam, że nie mam szans. Byłam przeciętną dziewczyną, ani ładną, ani brzydką. Owszem, interesowałam się Bartkiem, ale zachowałam to wyłącznie dla siebie. Pracowaliśmy od poniedziałku do soboty, niedziela była wolna. Większość osób pojechała do domu, ja zostałam, planowałam zwiedzić okolicę. Dowiedziałam się, że można pożyczyć rower od gospodarzy. W tamtych czasach rower był czymś wyjątkowym, mało kto pożyczał taki sprzęt, ale gospodarze nie robili problemów.

- Uczciwie dziewczyna pracuje, nie ma coś z życia - powiedział gospodarz, wyprowadzając z szopy starą damkę. Pękałam z dumy, jechałam tym rowerem niczym karocą.

Nagle zauważyłam, że z przeciwnej strony nadjeżdża ktoś inny. To był Bartek, także pożyczył rower. Miał na sobie rozpiętą koszulę, jego tors prezentował się okazale. Odruchowo wyprostowałam się i wyprężyłam pierś.

- Cześć Basia! - krzyknął Bartek zeskakując z roweru. - Co słychać? Nie pojechałaś do domu? Szczęścia tu szukasz? - strzelał niczym karabin maszynowy.

- Nie, okolicę zwiedzam, a szczęście jeśli się znajdzie, chętnie przyjmę – odpowiedziałam i w tym momencie poczułam na twarzy ciężkie krople. Zaczynało padać i to porządnie.

- Zeskakuj z roweru, burza idzie – wrzasnął Bartek i niemal siłą ściągnął mnie z maszyny. Postawił rowery przy między i pociągnął mnie do szopy, w której składowano kosze na ziemniaki. Nagle poczułam, że ręce Bartka błądzą po moim ciele, zaczęłam drżeć, w brzuchu czułam motyle. Nie oponowałam, a Bartek z każdą chwilą był coraz odważniejszy. Zdjął ze mnie sukienkę, zrzucił spodnie. Zaczął pieścić moje ciało, miętosił piersi, masował brzuch, jego język penetrował moją cipkę. Na koniec wziął mnie od tyłu, delikatnie i stanowczo jednocześnie. To był mój pierwszy raz, wyjątkowy i niezapomniany. Prze jakiś czas utrzymywaliśmy kontakt, potem Bartek wyjechał na drugi koniec Polski i słuch po nim zaginął, pozostały jednak wspomnienia.

Dodaj komentarz:

Twój pseudonim
Treść
Jak miał na imię Adam Mickiewicz?