Wyszukiwarka ogłoszeń towarzyskich Opowiadania erotyczne
Powered by SzukajDivy.pl

Upojna noc na plaży

Tuż przed wakacjami zerwałam zaręczyny. Wydawało mi się, że znam Błażeja na wskroś, okazało się jednak, że nie znałam go w ogóle. Co gorsza, wszyscy wokół wiedzieli, że Błażej ma skłonności homoseksualne, a ja jestem tylko substytutem miłości. Znaliśmy się prawie osiem lat, straciłam dla niego najlepsze lata życia. Nasz sex nigdy nie należał do wyjątkowych, ale nie miałam prawa do narzekania. Błażej potrafił zaspokoić moje potrzeby, niekiedy wręcz czytał w moich myślach. Niemal codziennie robił mi minetkę, zapewniając, że moja cipka to jego fetysz. Uwielbiałam jego język błądzący w okolicach piersi schodzący coraz niżej i niżej. Zalewała mnie fala rozkoszy, gdy Błażej ssał moją łechtaczkę, nie zważając na moje jęki i krzyki. Czasami zastanawiałam się nawet, co myślą o nas sąsiedzi, jakby nie było, mieszkaliśmy w bloku, który pamiętał czasy głębokiej komuny, trudno więc było uniknąć mimowolnego podsłuchiwania sąsiadów. Przypuszczam, że nigdy nie poznałabym prawdy, gdyby nie przypadek. Tak się złożyło, że złapałam grypę jelitową i wróciłam do domu wcześniej. Właśnie wtedy zastałam Błażeja w naszej sypialni… Był w towarzystwie mężczyzny, uprawiali sex – wszystko było jasne. Kazałam natychmiast wynosić się Błażejowi z mojego domu, wzięłam kilka dni urlopu, tłumacząc to przeciągającą się grypą jelitową i praktycznie nie wychodziłam z domu, chlipiąc w poduszkę.

W lipcu miałam zaplanowany urlop. Planowałam wyjazd z Błażejem, mieliśmy nawet zarezerwowany miły pokoik w Krynicy Morskiej, w ostatniej chwili musiałam odwołać rezerwację dla Błażeja, pozostawiając miejsce wyłącznie dla siebie. Znałam właścicieli od wielu lat, oni mnie także. Pani Krysia od razu zauważyła, że coś jest nie tak, ale o nic nie pytała, wychodząc z założenia, że w swoim czasie sama zwierzę się z problemów. Ja zauważyła natomiast wysokiego blondyna. Co prawda nigdy nie preferowałam mężczyzn o jasnych włosach, zdecydowanie bardziej pociągali mnie bruneci, względnie szatyni, jednak w oczach Waldka zauważyłam coś wyjątkowego. Tłumaczyłam sobie, że to reakcja związana z niedawną stratą bliskiej osoby, czyli Błażeja, który próbował dzwonić, pisał maile, jednakże w końcu zaprzestał tego ze względu na moją zaciętość. Zresztą ja już nie chciałam się z nim spotykać. Nie jestem szmacianą lalką, którą można wyrzucić w kąt, gdy się znudzi. Waldek pod względem urody nawet nie umywał się do przystojnego Błażeja, był taki nijaki, miał jednak jakąś wewnętrzną siłę, energię, którą napawał wszystkich dookoła. Któregoś dnia wybrałam się na wieczorny spacer po plaży. Błądziłam bez celu i w końcu zabłądziłam.

Zaczęło zmierzchać, a ja nawet nie wiedziałam, gdzie jestem. Zadzwoniłam zdenerwowana do pani Krysi i lakonicznie opisałam sytuację. Właścicielka pensjonatu powiedziała, że mam się nie ruszać z miejsca i mieć włączony telefon. Po kilkunastu minutach znalazł mnie Waldek.

- Nie rozumiem, jak można zgubić się na plaży – przywitał mnie dość sucho. Nie odpowiedziałam, z trudem łykałam łzy. Było mi zimno, byłam głodna i chciało mi się spać.

- Zimno ci? Cała się trzęsiesz? Chyba mnie się nie boisz? Żartowałem z tym gubieniem się na plaży, nic złego na myśli nie miałem, Ola – Waldek otulił mnie swoimi ramionami. Był w samych spodenkach, czułam, że jego klejnoty są gotowe do zabawy, ja też miałam ochotę na igraszki we dwoje. Plaża była pusta. Przywarłam z całej siły do ciała Waldka i dziwiąc się samej sobie wsunęłam rękę w jego spodenki. Nie stawiał oporów, wprost przeciwnie, odwzajemnił pieszczoty. Jego penis był twardy i nabrzmiały. Waldek wszedł we mnie energicznym ruchem, sprawiając mi wyjątkową radość. Poruszał się rytmicznie i pewnie, jego ruchy były zdecydowane.

Szczytowaliśmy niemalże w tym samym momencie. Do domu wróciliśmy nad ranem, zamierzam jednak częściej gubić się na plaży, oczywiście z Waldkiem.

Dodaj komentarz:

Twój pseudonim
Treść
Jak miał na imię Adam Mickiewicz?